Najłatwiej dostać się na stomatologię zwykle tam, gdzie końcowy próg punktowy jest niższy, a uczelnia prowadzi kilka tur naboru. Nie ma jednak jednej uczelni, która co roku pozostaje „najłatwiejsza”, dlatego pokażę najnowsze porównywalne dane, różnice między studiami stacjonarnymi i niestacjonarnymi oraz sposób oceniania własnych szans.
Najważniejsze informacje przed wyborem uczelni
- Najniższe progi w ostatniej rekrutacji pojawiały się między innymi w Białymstoku, Zabrzu, Szczecinie i Wrocławiu.
- Same punkty nie wystarczą, ponieważ uczelnie stosują różne skale i wagi przedmiotów.
- Studia niestacjonarne zwiększają szanse, ale mogą kosztować około 30 000 zł za semestr.
- Biologia na poziomie rozszerzonym jest podstawą rekrutacji na większości uczelni.
- Progi z 2025/2026 są dobrym punktem odniesienia, ale nie gwarantują wyniku w naborze 2026/2027.

Gdzie najłatwiej dostać się na stomatologię
Jeśli patrzeć na ostatnie opublikowane progi, relatywnie korzystnie wypadały Uniwersytet Medyczny w Białymstoku, Śląski Uniwersytet Medyczny w Zabrzu oraz Pomorski Uniwersytet Medyczny w Szczecinie. W niższym przedziale znajdował się również Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu.
W rekrutacji 2025/2026 końcowe wartości wynosiły orientacyjnie od około 148 do 164 punktów na uczelniach rozliczających wynik na 200 punktów. Trzeba jednak zachować ostrożność, bo część szkół liczy maturę na 100, 300 albo 400 punktów.
| Uczelnia | Ostatni znany próg 2025/2026 | Skala | Co z tego wynika |
|---|---|---|---|
| Uniwersytet Medyczny w Białymstoku | około 148 pkt | 200 pkt | Jeden z niższych progów wśród uczelni publicznych. |
| Śląski Uniwersytet Medyczny w Zabrzu | około 148 pkt | 200 pkt | Warto obserwować kolejne tury i listy rezerwowe. |
| Pomorski Uniwersytet Medyczny w Szczecinie | około 150 pkt | 200 pkt | Próg bywał niższy niż w największych ośrodkach. |
| Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu | około 160 pkt | 200 pkt | Konkurencja nadal jest duża, ale wynik może być osiągalny dla kandydata z mocną maturą. |
| Gdański Uniwersytet Medyczny | około 161 pkt | 200 pkt | Duże zainteresowanie, szczególnie studiami stacjonarnymi. |
| Uniwersytet Medyczny w Poznaniu | około 164 pkt | 200 pkt | Bezpieczniej celować w wynik wyraźnie powyżej progu z poprzedniego roku. |
To nie jest ranking jakości kształcenia. Niższy próg może wynikać z liczby miejsc, zasad przeliczania matury, popularności miasta albo tego, że kandydaci wybierają kilka uczelni jednocześnie. Najlepszym celem nie jest najniższy historyczny próg, lecz uczelnia, na której wynik z matury daje zapas kilku lub kilkunastu punktów.
Dlaczego nie wolno porównywać samych progów
Najczęstszy błąd polega na zestawianiu liczby 150 punktów z jednej uczelni ze 150 punktami z innej. W jednym systemie może to oznaczać 75 procent z dwóch przedmiotów, a w innym wynik liczony z dodatkowymi mnożnikami. Dlatego najpierw trzeba sprawdzić maksymalną liczbę punktów i dokładny wzór rekrutacyjny.
Znaczenie ma także zestaw przedmiotów. Gdański Uniwersytet Medyczny wymaga biologii oraz jednego przedmiotu do wyboru spośród chemii, fizyki i matematyki, oba na poziomie rozszerzonym. Inna uczelnia może inaczej ważyć biologię i chemię albo pozwalać na wybór korzystniejszego przedmiotu.
Próg pierwszej tury a próg końcowy
Uczelnia może rozpocząć nabór od wysokiego progu, a później obniżać go po rezygnacjach kandydatów. W Łodzi w rekrutacji 2025/2026 pierwszy próg na studia stacjonarne wynosił 320 punktów, a ostatni 306 punktów. To różnica, która dla wielu osób decyduje o przyjęciu.
Dlatego nie skreślałbym uczelni tylko dlatego, że nie znalazłeś się w pierwszej turze. Lista rezerwowa i kolejne przesunięcia potrafią zmienić sytuację, szczególnie gdy kandydaci wybierają ostatecznie inną uczelnię.
Liczba kandydatów na miejsce
Próg pokazuje wynik ostatniej przyjętej osoby, ale nie mówi wprost, jak duża była konkurencja. Dla przykładu GUMed podawał w 2025 roku około 27,8 kandydata na jedno miejsce na studiach stacjonarnych oraz około 12,7 na studiach niestacjonarnych. To pokazuje, że nawet niższy próg nie oznacza łatwej rekrutacji.
Stacjonarne czy niestacjonarne co realnie zwiększa szanse
Jeżeli priorytetem jest samo dostanie się na kierunek lekarsko-dentystyczny, studia niestacjonarne często są łatwiej dostępne. Powód jest prosty: część kandydatów odpada ze względu na czesne, więc konkurencja bywa mniejsza. To jednak rozwiązanie dla osób, które mają dobrze policzony budżet na całe pięć lat.
| Tryb studiów | Szanse rekrutacyjne | Koszty | Dla kogo |
|---|---|---|---|
| Stacjonarne | Zwykle większa konkurencja | Brak czesnego dla osób studiujących na zasadach bezpłatnych | Dla kandydatów z bardzo mocną maturą |
| Niestacjonarne | Często niższy próg i mniej kandydatów | Zwykle dziesiątki tysięcy złotych rocznie | Dla osób z zapleczem finansowym lub możliwością kredytu |
Kwoty są wysokie. Gdański Uniwersytet Medyczny podawał na rok akademicki 2026/2027 30 000 zł za semestr na kierunku lekarsko-dentystycznym, czyli około 300 000 zł za samo czesne przez pięć lat, bez mieszkania, wyżywienia i materiałów. Trzeba też sprawdzić, czy opłata jest stała przez cały okres nauki.
Nie traktowałbym studiów niestacjonarnych jako prostego skrótu. Program, egzaminy i wymagania zawodowe pozostają wymagające, a dodatkowo dochodzi presja finansowa. Łatwiejsza rekrutacja nie oznacza łatwiejszych studiów.
Jak ocenić swoje szanse przed rejestracją
Najrozsądniej stworzyć własną listę uczelni zamiast wybierać jedną na podstawie internetowego rankingu. Ja podzieliłbym ją na trzy grupy i porównał wyniki z ostatnich dwóch lub trzech naborów.
- Grupa ambitna obejmuje uczelnie, na których historyczny próg był o kilka punktów wyższy od twojego przewidywanego wyniku.
- Grupa realna to szkoły, gdzie mieścisz się w pobliżu ostatnich progów, ale bez dużego zapasu.
- Grupa bezpieczniejsza zawiera uczelnie, na których twój wynik przewyższa wcześniejszy próg o co najmniej 8-15 punktów.
Przykładowo, wynik 158 punktów w skali 200 może być konkurencyjny w Białymstoku lub Zabrzu, ale mniej komfortowy w Poznaniu czy Gdańsku. Jeżeli jednak twoja uczelnia liczy punkty inaczej, takie porównanie trzeba przeliczyć od początku.
Przeczytaj również: Studia w Oslo - rekrutacja, język i koszty życia
Co sprawdzić w zasadach rekrutacji
- czy wymagana jest biologia rozszerzona;
- czy drugim przedmiotem może być chemia, fizyka lub matematyka;
- czy wynik z przedmiotu ma mnożnik 1, 2 albo inną wagę;
- czy uczelnia uwzględnia wyniki z kilku matur;
- ile wynosi opłata rekrutacyjna;
- czy prowadzone są kolejne tury i jak działa lista rezerwowa;
- ile osób przyjęto w poprzednim roku i jaki był ostateczny próg.
W praktyce kandydaci często koncentrują się na samej biologii, a ignorują drugi przedmiot. To błąd, bo przy rekrutacji opartej na dwóch wynikach każde 5 procent z chemii lub matematyki może przesunąć cię o wiele miejsc.
Co zrobić, gdy wynik jest za niski
Jeżeli brakuje kilku punktów, rozsądne są trzy drogi. Pierwsza to rejestracja na kilka uczelni i pilnowanie kolejnych tur. Druga to wybór studiów niestacjonarnych, o ile czesne nie przekracza bezpiecznego budżetu. Trzecia to poprawa matury, szczególnie z przedmiotu, w którym masz największy potencjał wzrostu.
Nie polecam wybierania innego kierunku tylko dlatego, że ma słowo „stomatologia” w nazwie. Techniki dentystyczne, higiena stomatologiczna czy asysta stomatologiczna mogą być ciekawymi zawodami, ale nie dają uprawnień lekarza dentysty. Jeśli celem jest leczenie pacjentów, trzeba dostać się na pięcioletni kierunek lekarsko-dentystyczny.
Znaczenie ma także lokalizacja. Tańsze mieszkanie w mniejszym mieście może zrównoważyć różnicę w kosztach dojazdu, ale przeprowadzka na drugi koniec Polski ma sens tylko wtedy, gdy poprawia twoje realne szanse. Sam prestiż miasta nie powinien przesłaniać zasad rekrutacji i jakości zaplecza klinicznego.
Najlepsza strategia nie polega na polowaniu na jeden niski próg
Najkrótsza odpowiedź brzmi: w ostatnich naborach korzystnie wyglądały między innymi Białystok, Zabrze i Szczecin, ale ostateczny wybór trzeba oprzeć na skali punktowej, przedmiotach maturalnych, liczbie miejsc i kosztach. W 2026 roku traktowałbym dane z poprzedniego naboru jako wskazówkę, nie obietnicę przyjęcia.
Najwięcej daje zgłoszenie do kilku uczelni, pilnowanie list rezerwowych i wybór miejsca, w którym twój wynik ma wyraźny zapas. To podejście jest mniej efektowne niż szukanie jednej „najłatwiejszej” szkoły, ale właśnie ono najczęściej prowadzi do realnego miejsca na wymarzonym kierunku.